Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MEDYTACJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MEDYTACJA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 października 2014

Moja medytacja - Vipassana

Medytacja nie jest łatwa. Wymaga czasu i wysiłku, a także wytrwałości, zdecydowania i dyscypliny''. (Henelopa Gunaratana  ,,Vipassana w prostych słowach'')

Odkąd zainteresowałam się medytacją, przetestowałam wiele jej sposobów, ostatecznie decydując się na Vipassana. Jest ona często nazywana  medytacją wglądu lub uważności. Wcześniej najczęściej skupiałam się na dźwiękach otoczenia, ciszy i do tej pory zaczynam od tego moją medytację.
Następnie przechodzę do oddechu, przenosząc na niego moją koncentrację (to najtrudniejsze co może być jak dla mnie) i obserwuję wszystko,co w tym momencie pojawia się w moim umyśle czy ciele. Jest to czysta obserwacja.
Przedstawię w skrócie kilka najważniejszych zasad medytacji Vipassana:
  •  Podczas medytacji skupiamy się na oddechu, który służy za kotwicę i wracamy do niego, gdy zauważymy rozproszenie. (Sam proces oddychania zachodzi tylko tu i teraz).
  • Niczego nie oczekujemy, siedzimy i obserwujemy co się dzieje. Nie oczekujemy żadnych rezultatów.
  • Jesteśmy cierpliwi. Działamy powoli, niczego nie przyspieszając.
  • Akceptujemy wszystko, co się pojawi.
  • Uważnie obserwujemy pojawiające się wyobrażenia zarówno te pozytywne jak i negatywne, ale ani nie trzymamy się ich kurczowo, ani nie odrzucamy.

Vipassana po prostu uczy nas jak być uważnym.


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Recepta na szczęście?

           Według naukowców jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie jest pewien buddyjski mnich. W jego mózgu bowiem wykryto aktywność fal najwyższych częstotliwości - fal gamma. Dla przypomnienia mózg podczas swojej aktywności generuje potencjały elektryczne. Są to fale mózgowe, które przekazują impulsy między neuronami. W stanie czuwania występuje dominacja fal beta o zakresie częstotliwości 15-30 Hz, charakterystycznych dla normalnego stanu myślenia, towarzyszące stanom czujności, wzburzeniu, napięcia czy lęku. Fale alfa o zakresie częstotliwości 8-12 Hz obecne są wtedy, gdy umysł jest rozbudzony i zrelaksowany, wiążą się z relaksacją fizyczną i psychiczną. Fale theta o zakresie częstotliwości 4-7 Hz służą intuicyjnemu zrozumieniu i jeszcze bardziej podnoszą receptywność oraz zdolność rozwiązywania problemów. Praktyka medytacji umożliwia świadome poddanie systemu nerwowego dominacji fal alfa lub theta, co sprzyja procesom intelektualnym, oraz ułatwia uczenie się. 
Częstotliwość fal gamma zmienia się od 40 do 100Hz. Zaburzenia tych fal prawdopodobnie przyczyniają się do wywołania depresji lub schizofrenii. Zaczęto nawet nazywać je naturalnymi antydepresentami. Badania pokazują, że na aktywność fal gamma ma wpływ medytacja. Potwierdzono także wpływ uważności na funkcjonowanie mózgu, a także jego strukturę. Aktywność fal gamma u regularnie medytujących utrzymuje się nawet po zaprzestaniu medytacji. 
Według wspomnianego ,,buddy'' medytacja może zmienić mózg i przyczynić się do utrzymania poczucia szczęścia. Potwierdzają to badania naukowe. Udowodniono przede wszystkim aktywację w prawej korze przedczołowej u ludzi przygnębionych, niż w lewej. Natomiast mózgi ludzi zadowolonych z życia i mniej skłonnych do zmartwień wykazują większą aktywność w lewej korze przedczołowej. 
Zatem czy medytacja i uważność są receptą na szczęście? Jak długo trezeba medytować, żeby to szczęście osiągnąć? Okazuje się, że korzyści przynosi już kilka godzin tygodniowo, czego przykładem jest badanie grupy zestresowanych biotechnologów. Mózg grupy medytującej 3 godziny tygodniowo, wykazywał większą aktywność w lewej korze przedczołowej niż mózg grupy niemedytującej. Grupa medytująca zobserwowała także u siebie poprawę nastroju.
Przeprowadzono także inne badania, w których wzięli udział ludzie medytujący średnio 6 godzin tygodniowo przez około 9 lat. Grupę tę porównano z grupą osób niemedytujących. Rezonans magnetyczny wykazał grubszą korę mózgową u ludzi medytujących. Im więcej czasu poświęcono na medytację, tym stopień grubości kory był większy.
Kolejne badania odkryły, że oprócz kory mózgowej zmienia się także część rdzenia mózgowego, odpowiedzialnej za wydzielanie serotoniny, która jest neuroprzekaźnikiem regulującym nastrój. 
Czcigodny Henepola Guranatana w swojej książce Vipassana mmówi, że ,,Twoja droga do wyzwolenia mierzona jest ilością przemedytowanych godzin". Zatem medytujmy!

sobota, 2 lutego 2013

NOWA MEDYTACJA


 ,,Nie medytuj: bądź w medytacji''  Budda
             
Jak pisałam w poprzednim poście, okres w którym się ostatnio znajduję jest bardzo stresujący. Łatwo się przez to denerwuję, błahe rzeczy wyprowadzają mnie z równowagi. Ostatnio złapałam się na tym, że coraz częściej krzyczę na dzieci w szkole.
Moja medytacja też nie przynosiła jakichś spektakularnych rezultatów, nie uspokajała mnie. Pewnego dnia natknęłam się na książkę ,,Medytacje ułatwiają życie’’, w której napisano, że ,,medytacja jest wspaniałym prezentem, jaki możemy sami sobie sprawić’’. Wtedy zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę traktuję medytację jako kolejny obowiązek. Codziennie zapisuję ją w mojej liście do zrobienia (ZTD) i po wykonaniu, wykreślam z niej. A co jeśli się nie wyrobię i akurat tego dnia nie starczy mi na nią czasu? Nie, nie może tak być. Medytacja nie ma być kolejnym powodem do stresu... 
Medytacja to kontakt z moim ,,ja’’, bez jakiegokolwiek przymusu, bez poczucia, że stosuję technikę, która pochodzi z zewnątrz. Lorin Roche, autor tej książki napisał, że medytacja powinna być czynnością, na którą niecierpliwie czekam, która jest łatwa i która sprawia mi przyjemność. 
Postanowiłam więc, gdy tylko mi się przypomni, zacząć świadomie oddychać w ciągu dnia. Przez 2 tygodnie, systematycznie po obudzeniu wykonywałam ćwiczenia oddechowe. Gdy tylko coś mnie wytrąciło z równowagi, swoją uwagę kierowałam na głęboki, powolny oddech. Pijąc kawę, delektowałam się jej aromatem i smakiem, poranna kawa stała się więc kolejną formą medytacji. Ćwiczyłam, powtarzałam, aż w końcu głęboki oddech stał się moim nawykiem, stał się przyjemnością. A medytacja przestała w końcu być obowiązkiem :-) 
      Podsumowując, przez lata próbowałam wielu technik. Wszystko jednak było takie wyreżyserowane, wyuczone z książek. Dlatego po jakimś czasie ulegałam pokusie zrobienia sobie przerwy, co sprawiało że wracałam do punktu wyjścia. Dlaczego tak się działo?Może chciałam być za bardzo perfekcyjna w tym co robię, może oczekiwałam zbyt szybkich rezultatów? A może po prostu do medytacji trzeba dojrzeć?



niedziela, 25 grudnia 2011

MEDYTACJA

To, czego potrzebujemy, to entuzjastyczny, ale wyciszony umysł 
i intensywna, ale skoordynowana praca'' Mao Tse-tung

Moja przygoda z medytacją zaczęła się kilka lat temu, kiedy poczułam, 
że mam już dosyć moich problemów z koncentracją, sennością 
i nieustannym natłokiem myśli.
Pełna entuzjazmu zasiadałam do medytacji i...czekałam z niecierpliwością, kiedy upłynie 5 minut.
Z czasem z 5 minut zrobiło się 20, ale niestety nie byłam konsekwentna w tym co robię i w końcu zaprzestałam swoje ćwiczenia. I tak wracałam do medytacji co jakiś czas.
Teraz jestem zmotywowana, łatwo wchodzę w stan relaksacji i coraz dłużej udaje skupiać mi się na ,,nie-myśleniu'' o niczym.
Czy odczuwam pozytywne skutki?
Tak.
- SEN - śpię 7 godzin (wcześniej spałam po 9h) i czuję się pełna energii
- Wyciszenie
- Wspaniałe uczucie szczęścia, które towarzyszy mi niemal codziennie

Ale może przestawię w jaki sposób medytuję.
1) Wyłączam dźwięk w telefonie
2)  Siadam w wygodnej pozycji, tak aby moje plecy były wyprostowane i zamykam oczy
3) Wypowiadam formułkę ,,Jeśli w trakcie medytacji zadzwoni telefon, lub ktoś zapuka do mych drzwi, lub w razie innego niebezpieczeństwa, natychmiast przerwę medytację, będę spokojna, bezpieczna, pełna zdrowia i energii''
4) Starając się o niczym nie myśleć, skupiam się na punkcie między brwiami, lub na ciszy i odgłosach płynących z otoczenia, wprowadzając się jednocześnie w błogi stan relaksu.
5) Próbuję cały czas utrzymać ten stan, a więc nie myśleć o niczym. Jest to bardzo trudne, ale podobno 20 sekund ,,nie –myślenia’’ jest już sukcesem.
      Moja medytacja trwa 15-20 minut. Raz jest lepiej, raz gorzej, jednak najważniejsze, że staje się ona moim codziennym nawykiem.
Mam nadzieję, że będę pilna i wytrwała i że medytacja stanie się częścią mnie, a o korzyściach jakie mi przyniesie , będę pisać na blogu.