MINIMALIZM

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UWAŻNOŚĆ-MINDFULNESS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UWAŻNOŚĆ-MINDFULNESS. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Co się ze mną dzieje?

,, Uważność  to nasza apteczka pierwszej pomocy, będąca zawsze pod ręką". (Henelopa Gunaratana  ,,Vipassana w prostych słowach'')

Lata 2013-2014 były burzliwym latami mojego życia (niestety raczej w negatywnym słowa tego znaczeniu), pełnymi zmian, ale prawdopodobnie dzięki temu poznałam praktykę Mindfulness. Rok 2015 okazał się jeszcze bardziej stresujący. Wyjazd do innego kraju, nieustanne przeprowadzki, poszukiwanie pracy, nowi ludzie, nowy język itp. Chyba nie byłam na to gotowa, wydawało mi się, że jestem zbyt słaba. Czasem w chwilach załamania stosowałam EFT, poznałam też osobę praktykującą Uważność (co za zbieg okoliczności) i zawsze po spotkaniu z nią inaczej spostrzegałam moją sytuację. Zaczęłam spostrzegać życie jako film, interesujący film, obserwować moje emocje i zachowanie. I naprawdę mi to pomogło. Nie mogę powiedzieć, że Uważność rozwiązała moje problemy, ale śmiało mogę przyznać, że bardzo pomogła mi przetrwać, przyniosła spokój. Henelopa Gunaratana w swojej książce mówi: ,Czegokolwiek doświadczamy,  uważność  to  zwyczajnie akceptuje. To jest po prostu kolejne  życiowe zdarzenie, kolejna rzecz, której należy być  świadomym. Żadnej dumy, żadnego wstydu, nic osobistego nie wchodzi w grę - co jest, to jest". Wciąż medytuję, staram się praktykować Mindfulness i czasem nawet (choć rzadko) zdarza mi się doświadczać całkowitego ,, tu i teraz". I choć ta chwila trwa kilka sekund, jest doświadczeniem niezwykłym, wręcz nie do opisania. 

wtorek, 14 października 2014

Moja medytacja - Vipassana

Medytacja nie jest łatwa. Wymaga czasu i wysiłku, a także wytrwałości, zdecydowania i dyscypliny''. (Henelopa Gunaratana  ,,Vipassana w prostych słowach'')

Odkąd zainteresowałam się medytacją, przetestowałam wiele jej sposobów, ostatecznie decydując się na Vipassana. Jest ona często nazywana  medytacją wglądu lub uważności. Wcześniej najczęściej skupiałam się na dźwiękach otoczenia, ciszy i do tej pory zaczynam od tego moją medytację.
Następnie przechodzę do oddechu, przenosząc na niego moją koncentrację (to najtrudniejsze co może być jak dla mnie) i obserwuję wszystko,co w tym momencie pojawia się w moim umyśle czy ciele. Jest to czysta obserwacja.
Przedstawię w skrócie kilka najważniejszych zasad medytacji Vipassana:
  •  Podczas medytacji skupiamy się na oddechu, który służy za kotwicę i wracamy do niego, gdy zauważymy rozproszenie. (Sam proces oddychania zachodzi tylko tu i teraz).
  • Niczego nie oczekujemy, siedzimy i obserwujemy co się dzieje. Nie oczekujemy żadnych rezultatów.
  • Jesteśmy cierpliwi. Działamy powoli, niczego nie przyspieszając.
  • Akceptujemy wszystko, co się pojawi.
  • Uważnie obserwujemy pojawiające się wyobrażenia zarówno te pozytywne jak i negatywne, ale ani nie trzymamy się ich kurczowo, ani nie odrzucamy.

Vipassana po prostu uczy nas jak być uważnym.


wtorek, 7 października 2014

Moja uważność cd.


,,Wszyscy ludzie świata uwięzieni są w Jaskini swoich własnych umysłów. Jedynie ci nieliczni wojownicy, którzy widzą światło, którzy potrafią wyrwać się na wolność, porzucając wszystko inne, mogą śmiać się wdzięczności w nos’’(Dan Millman ,,Droga miłującego pokój wojownika)

Właśnie minął tydzień od mojego eksperymentu z uważnością. Jak pisałam w poprzednim wpisie, postanowiłam być uważna także przez kolejne dni. Za sukces mogę uznać codzienną, poranną, 45-minutową medytację. Jednak mam wrażenie, że z moją uważnością z każdym dniem jest coraz gorzej. Jak mam zatrzymać ten nieustanny kołowrotek myślowy?  Co z tego, że zauważam myśli (choć to i tak  sukces), skoro robię to zbyt późno? Myśli są silniejsze od wszystkiego innego, wciągają mnie niczym bagno, a gdy się orientuję, jestem już przynajmniej w połowie zanurzona. Postanowiłam poszukać rady w którejś z moich lektur na temat uważności i Henelopa Gunaratana w ,,Vipassana w prostych słowach’’ trochę mnie uspokoił, pisząc że ,,W którymś punkcie tego procesu staniesz nagle twarzą w twarz z szokującą prawdą, że jesteś kompletnie szalony. Twój umysł to hałaśliwy dom wariatów na kółkach, toczący się chaotycznie na łeb na szyję w dół, bez żadnej kontroli i bez nadziei. Nie ma sprawy. Nie jesteś bardziej szalony niż wczoraj. Zawsze tak było, po prostu nigdy wcześniej tego nie zauważyłeś. Nie jesteś bardziej szalony niż ludzie wokół ciebie. W rzeczywistości jedyna różnica jest taka, że ty stawiłeś czoło tej sytuacji, a oni nie. (…) Nie pozwól, żeby to odkrycie wytrąciło cię z równowagi. W rzeczywistości jest to kamień milowy, znak prawdziwego postępu. Już sam fakt, że spojrzałeś prawdzie w oczy, oznacza, że jesteś na dobrej drodze’’.


Z kolei Sokrates w ,,Drodze miłującego pokój wojownika'' zwrócił się do Dana słowami: ,,Zacząłeś Dan, świadomy proces transformacji. Nie można go już cofnąć. Nie ma powrotu. Próba powrotu zakończyłaby się szaleństwem. Teraz możesz tylko iść naprzód. Jesteś na to skazany’’


Hm, a więc jestem na samym początku mojej transformacji...?

wtorek, 30 września 2014

Dzień uważności. Podsumowanie eksperymentu.

,,Myślący umysł jest bardzo użytecznym i potężnym narzędziem, ale jakże cię ogranicza, kiedy przejmuje władzę nad twoim życiem, kiedy nie zdajesz sobie sprawy, że jest tylko drobnym aspektem świadomości, którą jesteś’’ (Eckhart Tolle ,,Cisza przemawia’’)


Podczas mojego ,,dnia uważności’’ nie byłam otoczona ciszą, ani pogrążona w medytacji.  Wręcz przeciwnie. Było głośno, nie byłam sama, a z głośników rozbrzmiewała muzyka.
Ku mojemu zaskoczeniu, o uważności przypomniałam sobie od razu po przebudzeniu. Uśmiechnęłam się do siebie, odczuwając jednocześnie lekkie przerażenie. Czyżby to był lęk?
Szybko wykonałam w głowie plan na dzień związany z moją uważnością. Miałam pamiętać o tym, by:
- ignorować myśli jakie się pojawią i nie utożsamiać się z nimi
- ignorować impulsy, które zmuszają mnie do  wykonywania czegoś w danym momencie
- nie oceniać niczego ani nikogo
- celebrować posiłki, czyli tzw. mindful eating
 Ktoś pewnie oburzyłby się, że zabrakło w moim planie skupiania na oddechu czy właśnie medytacji. Nie miałam na to ani głowy, ani ochoty, a do tego warunków. Moim celem była obserwacja moich myśli. Nawet wyłączyłam MINDFULNESS BELL , czyli dźwięk w telefonie, który próbował przypominać mi o uważności co kilka minut (Czasem mu się to udawało, ale jak wiadomo, nasz mózg szybko się przyzwyczaja, czyli dochodzi do tzw. habituacji).
Ale powróćmy do mojego uważnego dnia. Poranek nie był trudny. Śniadanie zjadłam z pełną uwagą, uświadamiając  sobie tym samym, że wcale nie przepadam za tym, co w tym momencie jem, a robię to tylko dlatego że powinnam (oczywiście w moim mniemaniu).  Następnie zabrałam się za naukę angielskiego. W trakcie robienia powtórek na etutorze pojawił się pierwszy impuls, nakazujący mi sprawdzić jakieś informacje w Internecie. Uległam mu niemal automatycznie, jednak szybko rozpoznałam przyczynę i wróciłam do nauki. W przypadku moich myśli było podobnie. Gdy tylko uświadamiałam sobie, że znów owładnęły mój umysł, natychmiast kierowałam swoją uwagę na coś innego, na to, co w danym momencie widziałam, czułam lub słyszałam. I nawet nie musiałam tych myśli przelewać na kartkę… Najtrudniej było z tymi pozytywnymi, które jak mi się wydawało, mogłyby na chwilę poprawić mój nastrój. Zdawałam sobie jednak sprawę, że nie mogę lgnąć ani do przyjemnych, ani do nieprzyjemnych, ani nawet do neutralnych stanów umysłu. Dziś musiałam sobie po prostu  odpuścić. Co chwilę pojawiały się też myśli związane z planowaniem kolejnego dnia.
Starałam się być uważna niemal podczas każdej wykonywanej przeze mnie czynności. Każdy posiłek był celebrowany, dzięki czemu zauważyłam, że wcale nie potrzebuję tylu jedzenia (mimo, że nie muszę się odchudzać). Starałam się też nie osądzać innych, a miałam ku temu tego dnia sporo okazji. I w tym momencie pomagał mi głęboki, spokojny wdech.
        
  Wytrwałam do końca. Czy jestem z siebie dumna? Czy czuję zadowolenie i radość? Czy jestem spokojniejsza? Niestety, wcale tak nie jest. Choć nie czuję się oczywiście gorzej niż wcześniej.  Jednak mam wrażenie, że w tym momencie to nawet nie ma znaczenia. Mimo, że starałam się nie dopuszczać do siebie przygnębiających myśli, to jednak pozostając uważa, musiałam obserwować  to, co się we mnie aktualnie pojawiało. Widziałam smutek, żal, złość. Wszystko do czego codziennie lgnęłam lub od czego próbowałam uciec.  Nieustannie pojawiały się w moim umyśle różne problemy do rozwiązania, jednak wiedziałam że nawyk ich roztrząsania nie jest konieczny. Nie tego dnia. Teraz wystarczyło nie myśleć, a obserwować. I faktycznie  pojawiające się we mnie uczucia w końcu ulegały osłabieniu.
      W  książce  ,,Cud uważności ‘’ Thich Nhat Hanh radzi, żeby raz w tygodniu zarezerwować sobie taki uważny dzień,  oczywiście połączony ze spokojem, ciszą i medytacją.
Moim głównym celem była na razie obserwacja kłopotliwych myśli. Myślę, że po części mi się udało i jak najbardziej jestem za zarezerwowaniem sobie takiego jednego dnia w tygodniu. Z drugiej strony, skoro w jakimś stopniu udało mi się zapanować nad myślami teraz, to może warto skupić całą swoją uwagę na kolejne dni? Czy jest to jednak możliwe?

,,W stanie uważności widzisz siebie dokładnie takim, jakim jesteś. Widzisz swoje własne egoistyczne zachowanie. Widzisz swoje własne cierpienie. I widzisz też jak sam je tworzysz. Widzisz, jak ranisz innych. Przebijasz się przez warstwę kłamstw, które zwykle sobie powtarzasz i widzisz to, co naprawdę jest. Uważność prowadzi do  mądrości’’ (Henelopa Gunaratana ,,Medytacja Vipassana w prostych słowach'')

niedziela, 28 września 2014

Dzień uważności - ekperyment cz. 1

,,Myślenie jest przymusowe: nie można przestać myśleć, tak przynajmniej się wydaje. Jest również niczym nałóg: nawet nie chcesz przestać, przynajmniej do czasu, aż cierpienie spowodowane przez ten nieustanny umysłowy szum nie stanie się nie do zniesienia. W stanie jawy nie korzystasz z myśli, lecz myśl korzysta z ciebie''. (Eckhart Tolle ,,Czas przebudzenia'' - wywiad)

     
Według Eckhart’a Tolle, gdy wpadamy w pułapkę cierpienia, nasza motywacja do przebudzenia jest większa niż wtedy, kiedy otaczają nas przyjemności.  Strata często traktowana jest przez wielu ludzi jako utrata sensu życia. Wszystko staje się bezsensowne i bez celu. Myślimy o przeszłości, o tym co utraciliśmy,  utożsamiając się z naszymi myślami i emocjami i jednocześnie stwarzając fałszywe spostrzeganie siebie, które pochodzi z umysłu i jest uwarunkowane właśnie przeszłością. Jak mówi Eckhart Tolle, ,,fałszywe ja nigdy nie jest na dłużej szczęśliwe ani zaspokojone. Jego normalny stan charakteryzuje niepokój, strach, niedowartościowanie i niespełnienie. Mówi, że szuka szczęścia, a przy tym ciągle stwarza konflikty i nieszczęścia’’.

I ja akurat znalazłam się w takim punkcie mojego życia. I mimo, że staram się praktykować MINDFULNESS, to myśli na temat przeszłości i tego co utraciłam, nie dają mi spokoju. Tak naprawdę, to często celowo pogłębiam się w tym depresyjnym śnie i wcale nie mam ochoty wrócić na ziemię. Chcę myśleć o tamtych czasach, a także wyobrażać sobie pozytywną przyszłość, albo i nie. A potem cierpię.
Jednak w pewnym momencie myśli te tak zawładnęły moim umysłem i moje cierpienie sięgnęło zenitu. Stwierdziłam że dłużej już tak nie mogę. Postanowiłam przelać je wszystkie na papier. Pisałam i pisałam, zapisując wszystko, co aktualnie przychodziło mi do głowy. Oczywiście jedną z myśli była myśl typu ,,od jutra będę uważna’’, ale sama wiem, że to wcale nie jest takie łatwe. Nagle zadałam sobie pytanie. A gdybym tak mogła przez JEDEN DZIEŃ, tylko przez JEDEN DZIEŃ totalnie ignorować moje myśli, gdy tylko sobie je uświadomię? Co by się wtedy stało? Chwilę zawahałam się, poczułam nawet lekkie przerażenie (jak to, nie będę mogła już myśleć o tym i o tamtym?), a potem stwierdziłam: tak, to jest najodpowiedniejszy moment. I mimo, że nie będę mieć tego dnia nawet warunków do medytacji, to jestem zdecydowana.To będzie mój eksperyment. 


piątek, 1 sierpnia 2014

To co najlepsze na co dzień

,, Traktuj każdy dzień, jakby był świętem, używając na co dzień swoich najlepszych rzeczy". 


Cytat ten pochodzi z książki ,, Lekcje Madame Chic", napisanej przez Amerykankę mieszkająca przez pewien czas we Francji, na podstawie obserwacji życia i obyczajów francuskich rodzin. Autorka pisze dalej: ,, Unikaj tej jakże częstej pułapki „oszczędzania najlepszych rzeczy na później”. Jak wiadomo, to „później” rzadko kiedy przychodzi!"
Stwierdzenie to można śmiało odnieść do filozofii MINDFULNESS,  zgodnie z którą życie toczy się tu i teraz. Nieustannie odkładamy wszystko na później. Rzucamy się w wir obowiązków, wierząc że kiedyś nadejdzie czas na przyjemności. Jakże często słyszę od moich bliskich:
- Tę śliczną sukienkę założę na jakąś lepszą okazję. 
- Nie mam teraz czasu, książki przeczytam dopiero na emeryturze. 
Czy warto odkładać przyjemności na później,  skoro jak śpiewa Anna Maria Jopek ,, Życie przecież po to jest, żeby pożyć"? Pisałam już w poście o PUŁAPCE ,, A GDYBY TYLKO", że często wykreowana przez nas przyszłość nigdy nie nadchodzi. Życie toczy się właśnie teraz :-)


sobota, 12 lipca 2014

Wszystko się zmienia

,,Śmierć nie jest smutna. Smutne jest to, że tak naprawdę większość ludzi nie żyje'' (Dan Millman ,,Droga miłującego pokój wojownika).

       Ostatnie miesiące spędziłam bardzo daleko, z dala od internetu, telewizji i pracy, dzięki czemu trochę łatwiej było mi praktykować UWAŻNOŚĆ, miałam też więcej czasu na medytację. (Niestety oczywiście mój podstępny umysł zawsze znalazł jakąś wymówkę, żeby mnie od tego odwieść). 
Pewnej nocy miałam sen niczym sen Dana Millmana z ,,Drogi miłującego pokój wojownika". Śniło mi się bowiem, że budząc się w wieku 47 lat odkryłam, iż dotychczasowe życie upłynęło mi nieubłaganie szybko, nic szczególnego się w nim nie wydarzyło, wszystko wokół się zmieniło, a ja nawet nie wiedziałam kiedy. Moje wspomnienia były mgliste i niewyraźne, a ja wciąż siedziałam w martwym punkcie, czekając na lepsze czasy.
Mój sen przypomniał mi o praktyce UWAŻNOŚCI. Wiedziałam, że w końcu moja idylla się skończy, postanowiłam więc przeżywać kolejne dni, jakby były ostatnim dniem moich wakacji.
Dlatego przytoczę dziś dość obszerny fragment z książki Henelopy Gunaratana ,,Medytacja Vipassana w prostych słowach’’, o którym sobie wtedy przypomniałam (książkę tę mam zawsze przy sobie czyt. ,,CO POMAGA MI W PRAKTYCE MINDFULNESS'') i który trafnie opisuje sytuację z mojego snu. To przerażające odkrycie, ale bardzo realne. Jednak nasze życie wcale nie musi tak wyglądać. 
,,Z punktu widzenia buddyzmu, my - ludzie, żyjemy w bardzo dziwny sposób. Rzeczy ulotne postrzegamy jako trwałe, pomimo tego, że wszystko wokół nas się zmienia. Proces zmian jest stały i niezmienny. Kiedy czytasz te słowa, twoje ciało starzeje się, lecz nie zwracasz na to uwagi. Książka, którą trzymasz w ręku, niszczeje. Druk zamazuje się, a kartki niszczeją. Mury wokół ciebie murszeją. (…) Na to również nie zwracasz uwagi. Pewnego dnia rozglądasz się dookoła. Twoje ciało jest pomarszczone i zniszczone, wszystko cię boli. Książka pożółkła i stała się bezużyteczna; budynek stał się ruiną. A ty tęsknisz za straconą młodością i płaczesz, bo straciłeś to, co do ciebie należało. Skąd bierze się to cierpienie? Bierze się z braku uwagi. Nie obserwowałeś życia wnikliwie. Nie zauważyłeś wciąż zachodzących w świecie zmian wtedy, gdy one następowały’’.

Możesz jednak spróbować przystosować się do tych zmian i czerpać radość właśnie z zachodzących procesów. Trzeba się jednak tego dopiero nauczyć, ale Gunaratana zapewnia ,,To tylko kwestia czasu i ćwiczeń’’. 


Doświadczaj życia!





niedziela, 6 kwietnia 2014

Co pomaga mi w praktyce mindfulness?

,,Po prostu: odrzuć przeszłość - już jej nie ma. Odrzuć przyszłość - jeszcze nie nadeszła. Odrzuć te wszystkie śmiecie. Skoncentruj całą energię ,,tu i teraz''. Przeżyj ten moment tak intensywnie jak potrafisz, a poczujesz życie.'' Osho

Gdzieś przeczytałam, że praktykowanie UWAŻNOŚCI jest jedną z najtrudniejszych czynności, ale zarazem jedną z najbardziej opłacalnych w życiu. To, że bycie uważną jest cholernie trudne, doświadczam nieustannie na własnej skórze. Jednak bywają chwile, podczas których jestem tu i nigdzie indziej. Cieszę się tym, co aktualnie przeżywam, z uważnością obserwuję to, co mnie otacza, słucham i czuję. Ale bywają też dni, podczas których myśli biorą nade mną górę, a dzień mija w totalnym chaosie.  
Z pomocą przychodzą mi książki, które skutecznie motywują mnie do uważności. Jedną z nich jest ,,Uważność. Trening pokonywania codziennych trudności'' R. Siegiel, w której autor wielokrotnie podkreśla, że myśli są tylko myślami i nie warto brać ich na poważnie. Thich Nhat Hanh w ,,Cudzie uważności'' pisze zaś, że raz w tygodniu warto zarezerwować sobie dzień uwagi i poświęcić go praktyce uważności, dzięki czemu po jakimś czasie, świadomość bycia uważnym zacznie przenikać do innych dni (ja mimo wszystko staram się robić to codziennie). Czcigodny Henelopa Gunaratana w  ,,Medytacja Vipassana w prostych słowach'' cały czas przypomina o  oddechu, o koncentracji na każdej czynności i o świadomym wykorzystywaniu martwych chwil (np. podczas czekania w kolejce). I moja ulubiona ostatnio pozycja ,,Gdziekolwiek jesteś. Bądź'', w której Jon Kabat-Zinn w sposób wyjaśniający i przekonywujący nieustannie podkreśla, żeby się po prostu ,,zatrzymać''.
      Oprócz książek jest jeszcze coś, co czasem mniej lub bardziej skutecznie przypomina mi o byciu mindful. Jest to aplikacja w moim telefonie stworzona przez wspomnianego już wcześniej Thich Nhat Hanh ,,Mindfulness bell'', która polega na regularnym wybijaniu dźwięku (w tym przypadku jest to gong) co jakiś czas (określony przez nas). Mój gong wybija przeważnie co 5-15 minut, a ja w tym momencie zatrzymuje się i biorę głęboki oddech. Niestety jestem początkującym praktykiem i często po prostu go nie słyszę, albo ignoruję. Ale wierzę, że praktyka czyni mistrza,przypominając sobie o pewnym badaniu (,,Eksperyment intencjonalny'' L. McTaggart), podczas którego sprawdzano czy uczestnicy potrafią wykryć błysk światła oraz przerwy pomiędzy światłem trwale zapalonym. Osoby niemedytujące opisywały błyski jako jedno, nieustannie palące się światło, natomiast praktykujący medytację wykrywali błyski i odróżniali je od palącego się światła. Badanie potwierdza więc, że medytacja zwiększa odbiór w mózgu, zwiększając wrażliwość na bodźce, a ten fakt pociesza mnie, że być może za jakiś czas żaden dźwięk gongu z mojego telefonu nie umknie mojej uwadze :-)

poniedziałek, 10 marca 2014

A Ty do czego dążysz? Czyli o mindfulness i pułapce ,,a gdyby tylko...''.

,,Przyszłość obiecuje spełnienie, przyszłość obiecuje zabawienie (...). Jedynym problemem jest to, że przyszłość nigdy nie nadchodzi. Życie jest zawsze teraz''. (Eckhart Tolle)
 

        Czy często uciekasz od swojego niezadowolenia, pocieszając się, że kiedyś będzie lepiej? Myślisz, że gdy tylko schudniesz, zdobędziesz odpowiednie wykształcenie, dostaniesz lepszą pracę, spotkasz odpowieniego partnera, to twoje życie zmieni się na lepsze? Czytasz poradniki, w których aż roi się od haseł typu znajdź swój cel, dąż do swojego celu. Wyznaczasz więc je pilnie, wyobrażając sobie co będzie, kiedy już je osiągniesz, zamiast skupić się na teraźniejszości, gdyż jak twierdzi cytowany przeze mnie Eckhart Tolle, ta przyszłość nigdy nie nadejdzie. A wyniki badań wskazują, że wcale nie uszczęśliwia nas to, co założyliśmy, że może dać nam szczęście. Jeśli nasze podstawowe potrzeby nie zostaną zaspokojone, to ani bogactwo, ani wymarzony partner nie uczynią nas szczęśliwszymi.To samo dotyczy mieszkania w kraju, w którym zawsze jest ciepło i świeci słońce. Molesta w swojej piosence śpiewa ,,Trzeba przetrwać zimę, żeby poczuć wiosnę''. Szybko przyzwyczajamy się do ładnej pogody i wcale nie jesteśmy tam szczęśliwsi.
Przez lata uczymy się, studiujemy, wierząc, że gdy zdąbędziemy wykształcenie, to znajdziemy dobrą pracę i...życie stanie się usłane różami? Niestety większość z nas doznaje bolesnego rozdźwięku marzeń z rzeczywistością i żalu przepełnionego pytaniami ,,Po co ja się tyle uczyłem?''. I tak wielu z nas zamiast  wymarzonego zawodu z tak zwanej górnej półki, staje się (w swoim miemaniu)  ,,zwykłymi robolami'', narzekającymi na niesprawiedliwość świata. I nawet ta wiedza, którą zdobyliśmy nie daje nam szczęścia. Czcigodny Henepola Gunaratana w swojej książce ,,Vipassana w prostych słowach'' pisze ,,Nieważne czego się nauczyłem. Trzeba zapomnieć o teoriach, stereotypach i uprzedzeniach. Pragnę zrozumieć prawdziwą naturę życia. Chcę wiedzeć jak to jest żyć naprawdę''. Tak więc, czy naprawdę stajemy się ,,zwykłymi robolami''? A może wystarczy zmienić swoje nastawienie? Może wystarczy nauczyć się cieszyć tą zwykłą codziennością?
     Na koniec przytoczę cytat z mojej ulubionej książki ,,Droga miłującego pokój wojowSnika". Zdobywający sukcesy i marzący o sławie młody lekkoatleta podczas rozmowy z pracującym na stacji benzynowej starcem, który próbował wskazać mu właściwą drogę życia, oburzył się:
– A więc mam zestarzeć się, siedząc na tej stacji benzynowej tak jak ty?(...)
Sokrates z niezmąconym spokojem uśmiechnął się.
– Nie myl tego miejsca, Dan, ani twojego nauczyciela z czymś innym – powiedział cicho. – Rzeczy i ludzie nie zawsze są takie, na jakie wyglądają. Mnie określa wszechświat, a nie ta stacja. A co do tego, dlaczego powinieneś tu zostać i co możesz zyskać – to czyż nie jest to oczywiste? Zobacz, ja jestem w pełni szczęśliwy, a ty?

    Według filozofii MINDFULNESS jeśli patrzymy na świat ,,uważnie'' i widzimy rzeczy takimi jakie one są, bez wypaczeń,życie wówczas staje się bogatsze, ale tego bogactwa nie da się opisać, jeśli sami go nie doświadczymy.

I choć jest to bardzo trudna droga, to podobno się opłaca, weź więc głęboki oddech i ciesz się tą chwilą.


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Recepta na szczęście?

           Według naukowców jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie jest pewien buddyjski mnich. W jego mózgu bowiem wykryto aktywność fal najwyższych częstotliwości - fal gamma. Dla przypomnienia mózg podczas swojej aktywności generuje potencjały elektryczne. Są to fale mózgowe, które przekazują impulsy między neuronami. W stanie czuwania występuje dominacja fal beta o zakresie częstotliwości 15-30 Hz, charakterystycznych dla normalnego stanu myślenia, towarzyszące stanom czujności, wzburzeniu, napięcia czy lęku. Fale alfa o zakresie częstotliwości 8-12 Hz obecne są wtedy, gdy umysł jest rozbudzony i zrelaksowany, wiążą się z relaksacją fizyczną i psychiczną. Fale theta o zakresie częstotliwości 4-7 Hz służą intuicyjnemu zrozumieniu i jeszcze bardziej podnoszą receptywność oraz zdolność rozwiązywania problemów. Praktyka medytacji umożliwia świadome poddanie systemu nerwowego dominacji fal alfa lub theta, co sprzyja procesom intelektualnym, oraz ułatwia uczenie się. 
Częstotliwość fal gamma zmienia się od 40 do 100Hz. Zaburzenia tych fal prawdopodobnie przyczyniają się do wywołania depresji lub schizofrenii. Zaczęto nawet nazywać je naturalnymi antydepresentami. Badania pokazują, że na aktywność fal gamma ma wpływ medytacja. Potwierdzono także wpływ uważności na funkcjonowanie mózgu, a także jego strukturę. Aktywność fal gamma u regularnie medytujących utrzymuje się nawet po zaprzestaniu medytacji. 
Według wspomnianego ,,buddy'' medytacja może zmienić mózg i przyczynić się do utrzymania poczucia szczęścia. Potwierdzają to badania naukowe. Udowodniono przede wszystkim aktywację w prawej korze przedczołowej u ludzi przygnębionych, niż w lewej. Natomiast mózgi ludzi zadowolonych z życia i mniej skłonnych do zmartwień wykazują większą aktywność w lewej korze przedczołowej. 
Zatem czy medytacja i uważność są receptą na szczęście? Jak długo trezeba medytować, żeby to szczęście osiągnąć? Okazuje się, że korzyści przynosi już kilka godzin tygodniowo, czego przykładem jest badanie grupy zestresowanych biotechnologów. Mózg grupy medytującej 3 godziny tygodniowo, wykazywał większą aktywność w lewej korze przedczołowej niż mózg grupy niemedytującej. Grupa medytująca zobserwowała także u siebie poprawę nastroju.
Przeprowadzono także inne badania, w których wzięli udział ludzie medytujący średnio 6 godzin tygodniowo przez około 9 lat. Grupę tę porównano z grupą osób niemedytujących. Rezonans magnetyczny wykazał grubszą korę mózgową u ludzi medytujących. Im więcej czasu poświęcono na medytację, tym stopień grubości kory był większy.
Kolejne badania odkryły, że oprócz kory mózgowej zmienia się także część rdzenia mózgowego, odpowiedzialnej za wydzielanie serotoniny, która jest neuroprzekaźnikiem regulującym nastrój. 
Czcigodny Henepola Guranatana w swojej książce Vipassana mmówi, że ,,Twoja droga do wyzwolenia mierzona jest ilością przemedytowanych godzin". Zatem medytujmy!

środa, 27 listopada 2013

Mindfulness cz. 4 Jak radzić sobie z nieustannym zamartwianiem?

,,Nawet w strasznych okolicznościach martwimy się o to, co się stanie za chwilę, a nie o to, co dzieje się właśnie teraz''. (R. Siegel)

Dziś przedstawię kilka technik, które mogą być pomocne w radzeniu sobie z martwieniem się. Przyznam się, że obecnie jestem w sytuacji, która zmusza mnie do nieustannego zamartwiania. A według mindfulness zmartwienia są antycypacyjne, a regularna praktyka uważności pozwala sprowadzić swoją uwagę do chwili obecnej, pomaga w nabraniu dystansu do martwienia się na zapas.
Jedną z pomocnych technik jest uświadomienie sobie, że myśli są tylko myślami, JA to JA, a myśli to myśli. Można wyobrazić sobie, że myśli to chmury, ptaki, wszystko co jest w ciągłym ruchu. Obserwujemy je, nie idedntyfikując się z nimi, pozwalamy im ,,odlecieć''. Czasem dobrze jest też nazwać daną myśl (klasyfikowanie myśli) np. jesli dotyczą one planów - ,,planowanie'', wspomnień - ,,wspominanie'' itp, itd. .
Inną z technik jest koncentracja na naturze, która ,,przypomina, że świat ciągle istnieje i nie wszystko jest stracone'' (R. Siegal). Badamy i opisujemy najdokładniej wszystko co w danym momencie widzimy, co pozwala nam zdystansować się do naszych problemów.
Obie techniki możemy stosować podczas formalnej medytacji (siadamy do medytacji, rozpoczynając od koncentracji na oddechu) oraz w ciągu dnia, gdy tylko zauważymy niepokojące myśli
.
Kiedy zauważymy u siebie silne objawy fizyczne towarzyszące lękom, warto wtedy skupić uwagę na ciele, obserwując  rytm oddychania, pobudzenie, tętno, być z tymi uczuciami, a nie tłumić je.
Jednak nasze myśli często związane są z poważniejszymi dolegliwościami fizycznymi takimi jak np. IBS, czyli zespół jelita nadwrażliwego. Wszędzie można przeczytać, że jest to przypadłość psychosomatyczna, dlatego sama dieta i leki nie wystarczą. Non stop martwimy się, że nie możemy normalnie jeść, bacznie obserwujemy swój organizm, doszukujemy się nowych objawów kolejno eliminując z jadłospisu podejrzane pokarmy. Jedzenie staje się obsesją.
Dzięki praktyce uważności możemy zmienić swoje nastawienie do nękających nas dolegliwości.  Dobrym ćwiczeniem są przedstawione wyżej technik polegające na klasyfikowaniu myśli i pozwalaniu im odchodzić. Dzięki temu można uświadomić sobie, że dolegliwości fizyczne mogą być spowodowane przez nasz umysł, a nie przez stosowaną przez nas dietę.

* Wpis na podstawie książki R. Siegel ,,Uważność, trening pokonywania codziennych czynności''.

wtorek, 26 listopada 2013

Mindfulness cz. 3 Praktyka

,,Praktykuj uważność jak sport - im więcej regularnych ćwiczeń, tym bardziej jesteś w formie; im częściej świadomie poświęcasz się praktyce uważności, tym bardziej stajesz się uważny.'' (R. Siegel)

Czy można być uważnym przez cały swój czas? Myślę, że raczej nie, gdyż jak mówi powiedzenie ,,Jeśli macie umysł, bedzie on wędrował''. Dlatego warto zawrzec ze sobą pakt bycia uważnym podczas wykonywania wybranych przez siebie codziennych czynności. Jest to tak zwana praktyka nieformalna i w moim przypadku należą do niej czynności takie jak toaleta poranna, śniadanie, mycie naczyń i droga do i z pracy. Jeśli uda mi się się wykonać je w 70%, a do tego dołączę poranną medytację, lepiej radzę sobie w ciągu dnia, mam lepszy nastrój, co wiecęj - zauważają to też inni.
Natomiast formalna praktyka uważności to po prostu medytacja.  Ja stosuję medytację oddechową i inne warianty medytacji oraz czasem skanowanie ciała, czyli skupianie się kolejno na partiach swojego ciała. Istnieje także medytacja z jedzeniem, której wykonanie nigdy mi się jeszcze nie udało, bowiem podczas jedzenie nawiedza mnie chyba najwięcej myśli zwiazanych z aktualnymi problemami (o tym jak się ich pozbyć będzie kolejny wpis
).

niedziela, 20 października 2013

Mindfulness cz.2 czyli po co martwić?

Martwienie się to ciężka praca, która nikomu jeszcze nie pomogła, ale niejednemu zaszkodziła.”
(Stanisław Grzesiuk ,,Na marginesie życia'')
Podczas swojego życia nieustanie zamartwiamy się. Martwimy się rzeczami dnia codziennego, martwimy się o swoją przyszłość. Odmawiamy sobie wielu rzeczy, bo ,,jeszcze nie teraz'', nie wypada, później. 
A w mindfulness nie ma przyszłości. Jest tylko tu i teraz.
Sokratesie, dlaczego nalegałeś, żeby ze mną biegać, i dlaczego robiłeś wszystkie te skoki i
wybicia, skoro wiedziałeś, że w każdej chwili możesz przypłacić to życiem?
– Czym się tu martwić? Lepiej jest żyć pełnią życia aż do śmierci. (Dan Millman ,,Droga miłującego pokój wojownika'')
No właśnie; po co więc martwić się na zapas? Czy nie lepiej żyć pełnią życia i cieszyć się z tego co mamy w danej chwili?
Łatwo jest powiedziec, gorzej zrobić, ale w ciągu ostatnich kilku tygodni wszystkie sprawy, którymi się naprawdę martwiłam rozwiązały się same. Tak naprawdę traciłam tylko swój czas i energię myśląc o nich, nieustannie wybiegając w przyszłość.
A Wojownik przypomina: ,,Pozostań w teraźniejszości. Nie możesz zmienić przeszłości, a przyszłość nigdy nie będzie taka, jaką zaplanujesz czy na jaką będziesz miał nadzieję''. (Dan Millman ,,Droga miłującego pokój wojownika'')

niedziela, 22 września 2013

,,Zatrzymaj się'', czyli bycie uważnym (mindfulness)

 ,,Gdy uspokoisz swoje myśli, uwolnisz się od niepokoju świata'' (Dan Millman ,,Droga miłującego pokój wojownika) 


,,– Sokratesie, myślę, że...

Za dużo myślisz!" - to cytat z książki ,,Droga miłującego pokój wojownika'' Dana Millmana która wpłynęła niedawno na moje życie. Jest to niezwykle inspirująca autobiografia opowiadająca o uzdolnionym lekkoatlecie, który pewnego wieczoru poznaje starszego mężczyznę, który na zawsze zmieni jego życie, stając się jego niezwykłym nauczycielem, przewodnikiem duchowym. Od tej pory Dan przechodzi długą i niełatwą drogę do bycia wojownikiem, napotykając po drodze na przeszkody takie jak poważny wypadek uniemożliwiający mu kontynuowanie kariery sportowej.
No dobrze, ale kim jest ten wojownik? Wojownik to człowiek charakteryzujący się niezwykłym spokojem w każdej sytuacji, wolnością od ,,zanieczyszczeń umysłu'', wewnętrzną radością, a przede wszystkim świadomością bycia TU I TERAZ.
To właśnie jest midfulness, czyli uważność. Z koncepcją tą zetknęłam się po raz pierwszy czytając książkę o medytacji, w której podkreślano, jak ważna jest uwaga i wewnętrzny spokój nie tylko podczas medytacji, ale także w ciągu całego dnia. Ludzie nieustannie o czymś myślą, wykonując kilka czynności naraz. Podczas swojej pracy często planujemy, rozważamy, martwimy się, wspominamy. A tak naprawdę przeszłość i przyszłość to tylko abstrakcyjne pojęcia, liczy się teraźniejszość, chwila obecna, bo tylko ona jest realna.
Zainspirowana tymi faktami postanowiłam zainteresować się tym głębiej, dowiedziawszy się, że bycie uważnym, kontakt z chwilą obecną ma swoją nazwę- mindfulness. Następnie zupełnie przypadkowo natrafiłam na film pt.,,Siła spokoju'', który oparty był na wspomnianej przeze mnie autobiografii ,,Droga miłującego pokój wojownika''.
W jaki sposób stać się wojownikiem, czy łatwo być uważnym? Nie. Jest to naprawdę trudna droga, ponieważ naturą naszego umysłu jest ,,odpływanie". Z resztą jak mówi nauczyciel-wojownik w przytoczonej przeze mnie książce ,,Umysł zawiera wszelkie przypadkowe, niekontrolowane myśli, które przenikają do świadomości z podświadomości. (...) Umysł jest przeszkodą, utrudnieniem. Jest rodzajem błędu ewolucyjnego w człowieku, naczelną słabością w ludzkim eksperymencie. Mózg może być narzędziem. Potrafi pamiętać numery telefonów, rozwiązywać zagadki matematyczne lub tworzyć poezję. W ten sposób pracuje dla reszty ciała jak traktor. Ale kiedy nie możesz przestać myśleć o tym problemie matematycznym czy numerze telefonu, lub gdy dręczące myśli i wspomnienia pojawiają się bez twojego zamierzenia, to nie jest to działanie twojego mózgu, ale błąkanie się umysłu. Wtedy umysł kontroluje ciebie traktor pędzi na oślep.'' Praktykując mindfulness akceptujemy pojawiające się myśli i uczucia, nie oceniamy ich, nie przylegamy do nich. Kluczowym ćwiczeniem jest oczywiście medytacja. Do tego dochodzi świadome jedzenie (skupianie się na zapachu, smaku, przeżuwaniu, przełykaniu), świadome chodzenie, wykonywanie codziennych czynności, a nawet oddychanie! Ważne żeby być w kontakcie z chwilą bieżącą zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz.
Dzięki uważności ,,zatrzymujemy się'', doświadczamy innego, pełniejszego kontaktu z czasem i rzeczywistością, zmienia się nasz stosunek do różnych doświadczeń życiowych, następuje redukcja stresu, poprawa zdrowia psychicznego i fizycznego.
A zatem czas przestać się martwić i rozmyślać ,,co dalej'' (mój poprzedni wpis), i zacząć żyć! 
,,Śmierć nie jest smutna. Smutne jest to, że tak naprawdę większość ludzi nie żyje'' (Dan Millman ,,Droga miłującego pokój wojownika).