
(G.G. Lichtenberg).
Nigdy nie przepadałam za nauką języków obcych. Od kiedy pamiętam zawsze miałam nauczycieli, którzy wręcz zniechęcali nas do nauki. Wkuwanie słówek na pamięć (oczywiście w wersji pisemnej)
i nieustanna gramatyka, spowodowały że po skończeniu liceum tak naprawdę niczego nie umiałam.
I tak odłożyłam naukę języków na dobrych kilka lat. (Studiów nie liczę, bo to czego się uczymy jest godne pożałowania).
Wszystko zmienił mój wyjazd za granicę. Wtedy to zrozumiałam, jak bardzo ważna jest znajomość języka obcego, w tym przypadku języka angielskiego. Było mi wstyd, bo nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa, nieustannie próbując przypomnieć sobie angielskie czasy... Czułam się strasznie; jak mawiał
Jednego byłam jednak pewna: po powrocie do kraju, zabieram się ostro za naukę!
Tak się złożyło, że usłyszałam o książce z płytą,, Blondynka na językach’’, które okazały się strzałem w dziesiątkę! Dzięki nim zmieniłam swoje nastawienie do nauki języków i odblokowałam moje ,,mówienie’’ ,nie zastanawiając się już jakiego czasu użyć w danej chwili.
Kolejnym krokiem był etutor, czyli angielski online, o którym dowiedziałam się z bloga Helineth.
- ,,Hej, pani poliglotka. Ciekawy jestem, jakie języki Ty znasz?
- Angielski.
- Mówiłem o naprawdę obcych''. (Grzegorz Kopaczewski z książki Global Nation).
:D Ponieważ podobno znajomość jednego języka obcego w dzisiejszych czasach to za mało, postanowiłam nauczyć się francuskiego. Francuski nie wciągnął mnie już tak bardzo, pewnie dlatego że wszędzie słyszy się angielski, że angielski to podstawa, ale mam nadzieję, że uda mi się choć trochę zapoznać się z tym językiem. Francuskiego uczę się na razie tylko w mowie – także z ,,Blondynki…’’.
Jestem jednak bardzo zmotywowana, chcę więcej i więcej!