Jak już pisałam wcześniej, od czasu do czasu stosuję EFT jako metodę pozbycia się emocjonalnych problemów dnia codziennego.

Może pomóc nam
w tym EFT, a dokładnie Technika osobistego spokoju.
Polega ona
na wypisaniu sobie 50 przykrych wydarzeń, które pamiętamy (według tej techniki,
każdy znajdzie taką ilość, lub więcej), negatywnych emocji do czegoś
lub kogoś i skrupulatnie je opukiwać.
Osobiście udało mi się
wypisać jak na razie 21.
Opukiwanie zaczęłam od przykrych doświadczeń z
dzieciństwa, zastanawiając się nad sensem powrotu do tamtych wydarzeń.
Każdą sesję
zapisywałam (i zapisuję) w specjalnym, założonym przez siebie dzienniku EFT. Nie obyło się bez łez. Wypłakałam się jak
nigdy!!! przez chwilę żałując powrotu do przeszłości. Opukiwanie
tego tematu zajęło mi kilkanaście dni. Uczucie wolności i radości jakie pojawiło się pod koniec - bezcenne.
Ale co jest
w tym wszystkim najbardziej zaskakującego. O tuż od kilku lat nękają mnie bóle skóry.
Dziwny objaw, ale i bardzo denerwujący. I właśnie podczas sesji, dopadł mnie owy ból jak grom z jasnego nieba. Może więc trafiłam na problem źródłowy?
No cóż, mam
jeszcze 19 aspektów do opukania, aż boję się pomyśleć (lub nie mogę się doczekać) co będzie dalej….. J